Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
104 posty 1129 komentarzy

Milton Ha

Milton Ha - kRaj widziany z pozycji horyzontalnej. Niech nikogo nie zmyli ten opis. To nasz kRaj, bo nasz kRaj, to taki k.. Raj, że aż trudno uwierzyć w istnienie innego pępka świata.

Nadzieja umiera ostatnia. Dopisane dwa lata później.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

4 czerwca 2009 napisałem z okazji rocznicy emocjonalny post zatytułowany „Nadzieja umiera ostatnia”. Dzisiaj dopisuję do niego brakujący rozdział z teraźniejszości. http://miltonha.nowyekran.pl/post/1070,nadzieja-umiera-ostatnia-remake

 

4 czerwca 1989
            Siedzę sobie przy stole. Zajadam świeżo zerwane w ogrodzie truskawki. Niektóre ledwie różowe, zielonkawo-czerwone, inne pięknie i pełnie uśmiechnięte czerwienią i takie, których dojrzała czerwień zmieniła się już w głęboką ciemną purpurę. Teściowie potruchtali na wybory. Zawsze chodzą na wybory. Od lat w to samo miejsce, do tej samej komisji, gdzie wybierali tych samych ludzi od lat. Tym razem poszli pełni rozterki i zwątpienia. Na kogo mamy głosować? – Pytali przed wyjściem. Na Solidarność, Mamo! – Odpowiedziałem, choć sam nie byłem pewien, czy to cokolwiek zmieni. Wziąłem Olę, Przemka w wózeczku, i poszliśmy zaraz po nich. Też na Solidarność. Choćby to było tylko 35 do 65. Nadzieja umiera ostatnia.
 
            W Pekinie dopalają się czołgi na placu Tiananmen. Wokoło widać tysiące ciał. Nieruchomych, zakrwawionych lub pełzających ostatkiem sił – relacjonuje Wolna Europa. Odurzeni mitem wolności płynącym z krajów upadającego „czerwonego obozu przyjaźni” chińscy studenci stanęli naprzeciw „pokojowym kolumnom czołgów” z Ujgurii. Będzie musiało upłynąć jeszcze dużo czasu nim nasza, wtedy jeszcze rządowa TV, pokaże bezimiennego bohatera, który stanie sam naprzeciw kolumny czołgów i podnosząc w rękach chorągiewki, jak sygnalista na mostku okrętu pokoju, sam zatrzyma sunące potwory. Nie na długo. Jednak nadzieja umiera ostatnia.
 
4 czerwca 2009
            Siedzę sobie przy stole. Zajadam świeżo kupione na rynku truskawki. Teściowa żałuje, że dwadzieścia lat temu poszła na wybory. Teść nie żałuje. Nie żyje od 6 lat. Dla niego ta rocznica nie już żadnego znaczenia. Dla nas ma. Nawet dla mojej teściowej. Przekonaliśmy się, że poza wolnością słowa, nic się nie zmieniło. Władza z rąk komunistów przeszła do rąk przez nas wskazanych w plebiscycie popularności słowa „Solidarność”. W proporcji 90 do 10. W tej samej proporcji „nowi” i „starzy” podzielili się majątkiem upadającego ustroju, choć niby było on nasz, wspólny. Nie dziwi wiec, że wielu z nas do dzisiaj nie rozumie, czemu z tego wspólnego majątku nie dostaliśmy złamanego grosza. I tylko podział biedy trzyma proporcje zakontraktowane 4 czerwca 1989. 65% biedaków ze zdumienia przeciera oczy jak 35% bogatych wyrolowało ich z tego interesu, jakim jest dobrobyt, pozostawiając im jedynie 100% odpowiedzialności za to, co w zawołaniu „Bóg, Honor, Ojczyzna”. A i to nie do końca, bo ostatnie liczenie pokazało, że tylko 35% Polaków regularnie uczestniczy w niedzielnej mszy świętej. Czyżby został nam tylko Honor i Ojczyzna. Aż się boję pomyśleć, że zostało nam jeszcze mniej!
 
            Siedzę przed „szkiełkiem”, słucham radia, czytam posty w Internecie. Wszędzie świątecznie, uroczyście. Wzniośle, radośnie i hucznie. Nic to, że na szczytach władzy zgrzyta. Na linii Naczelny Bezpiecznik-Główny Inżynier kRaju –Wielki Elektryk – Pod Napięciem’80 napięcie stale wysokie i przebieg jego jakiś taki piłokształtny. Ze spokojem pisze ten felieton, bo wiem, że tak jak dzisiaj, tak i za kolejne 20 lat, 200 lat i 2000 lat nikt poza nami nie będzie pamiętał, co się zdarzyło w Polsce 4 czerwca 1989 roku. Wszyscy zaś wspominać będą tego chińskiego studenta z placu Tiananmen, stojącego niewzruszenie na wprost sunącej kolumny czołgów. Historia, bowiem, weryfikuje boleśnie, co ważne a co bez znaczenia. I żadne, a tym bardziej nasze polskie zaklęcia, niczego nie zmienią.  Nam pozostanie nadzieja, że dzięki temu, co się stało w Polsce 4 czerwca 1989 roku, nikt już nigdy nie będzie musiał stanąć samotnie naprzeciw władzy ukrytej za dowolnym orężem. Obym się nie mylił.
 
Dopisane dzisiaj:

4 czerwca 2011
            Siedzę sobie przy stole. Truskawek nie jem. Z dwóch powodów. Po pierwsze, truskawki na rynku cholernie drogie, bo mało. Susza a część wymarzła. Po drugie, ostatnia uczta truskawkowa, pierwsza w tym roku, zaszkodziła mi tak dokumentnie, że wyłem z bólu przez pół nocy. Teściowa żałuje, że dwadzieścia dwa lat temu poszła na wybory. Teść nie żałuje. Nie żyje od 8 lat. Dla niego ta rocznica nie już żadnego znaczenia. Dla nas ma. Nawet dla mojej teściowej. Przekonaliśmy się, że poza wolnością słowa, nic się nie zmieniło. Władza z rąk komunistów przeszła do rąk przez nas wskazanych w plebiscycie popularności słowa „Solidarność”. W proporcji 90 do 10. W tej samej proporcji „nowi” i „starzy” podzielili się majątkiem upadającego ustroju, choć niby było on nasz, wspólny. Nie dziwi wiec, że wielu z nas do dzisiaj nie rozumie, czemu z tego wspólnego majątku nie dostaliśmy złamanego grosza. I tylko podział biedy trzyma proporcje zakontraktowane 4 czerwca 1989. 65% biedaków ze zdumienia przeciera oczy jak 35% bogatych wyrolowało ich z tego interesu, jakim jest dobrobyt, pozostawiając im jedynie 100% odpowiedzialności za to, co w zawołaniu „Bóg, Honor, Ojczyzna”. A i to nie do końca, bo ostatnie liczenie pokazało, że tylko 35% Polaków regularnie uczestniczy w niedzielnej mszy świętej. Czyżby został nam tylko Honor i Ojczyzna. Aż się boję pomyśleć, że zostało nam jeszcze mniej!
 
            Już nie siedzę przed „szkiełkiem”, nie słucham radia,. Jedyne co mi pozostało, to to, że czytam posty w Internecie. Wszędzie świątecznie, uroczyście. Wzniośle, radośnie i hucznie. Nic to, że na szczytach władzy zgrzyta. Na linii Tymczasowy Generator Belwederski vel Bronek Gafa, vel hrabia vel Gajowy - Główny Inżynier Kotłowni Centralnej Prądów Odpływu (KC PO)  – Wielki Elektryk vel Uziemiający Bolec  (UB) vel Bolek napięcie wyraźnie opadło i przebieg jego jakiś taki prawie liniowy. Znaczy PO linii. Ze spokojem piszę ten felieton, bo wiem, że tak jak dzisiaj, tak i za kolejne 22 lat, 222 lat i 2222 lat nikt poza nami nie będzie pamiętał, co się zdarzyło w Polsce 4 czerwca 1989 roku. Wszyscy zaś wspominać będą tego chińskiego studenta z placu Tiananmen, stojącego niewzruszenie na wprost sunącej kolumny czołgów. Historia, bowiem, weryfikuje boleśnie, co ważne a co bez znaczenia. I żadne, a tym bardziej nasze polskie zaklęcia, niczego nie zmienią.  Nam pozostanie nadzieja, że dzięki temu, co się stało w Polsce 4 czerwca 1989 roku, nikt już nigdy nie będzie musiał stanąć samotnie naprzeciw władzy ukrytej za dowolnym orężem. Obym się nie mylił.
 
  
4 czerwca 2029
            Siedzę sobie przy stole. Zajadam świeżo zerwane w ogrodzie truskawki. Niektóre ledwie różowe, zielonkawo-czerwone, inne pięknie i pełnie uśmiechnięte czerwienią i takie, których dojrzała czerwień zmieniła się już w głęboką ciemną purpurę. Wnuczki podbierają co lepsze sztuki i pakują do uśmiechniętej buzi. Ola narzeka na tych baranów z rządu, bo znowu coś majstrują przy naszych głodowych emeryturach, bo nasz budżet domowy nie domyka się, jak nie przymierzając, budżet państwa w tym roku. Dzieci szczęśliwie usamodzielniły się i nie musimy im pomagać, tak jak pomagali nam nasi rodzice dopóki żyli. Swoją drogą, do dzisiaj nie wiem, z czego sami żyli? Gazeta Wyborcza ogłosiła kolejny konkurs. Tym razem pod tytułem „Moje 40 lat” i podobnie jak 22 lat temu wygrałem w nim pierwszą nagrodę. Widać kolejne moich 18 lat było ciekawe.
 
Tak naprawdę to mi się tylko wszystko wydawało. Nie żyję od 17 lat.  W roku 2012 musiałem wybrać, czy egzystować z czteroosobową rodziną (obaj synowie na studiach) utrzymując się z jednej pensji nauczycielki, czy też skończyć ze sobą, po tym jak ZUS, na koniec lutego 2012, działając zgodnie z wytycznymi Minister Zdrowia, zabrał mi rentę, uznając mnie za zdrowego i zdolnego do pracy. Oczywiście zdolny do pracy nie byłem tak smao jak nie jestem teraz. Moje choroby są nieuleczalne. Nie było wyboru. Wybrałem most i długą drogę do domu. Do domu mojej matki, która odeszła dziewięć lat wcześniej. Lecąc w dół uśmiechałem się. Wiedziałem, że przynajmniej jeszcze przez trzy lata ZUS i tak będzie musiał płacić rentę rodzinna moim dzieciom. Później sobie poradzą sami. Polak potrafi!
 
Podobno jest lepiej a nadzieja umiera ostatnia Jest lepiej? Zresztą, dla mnie to już nie ma znaczenia.

KOMENTARZE

  • @Milton Ha
    Trochę się boję, nawet nie wielkich, ale dużych słów. Ale to jest tekst wstrząsający. Przynajmniej, jak dla mnie. Proszę wybaczyć tę uwagę, ale byłby jeszcze lepszy - znowu, jak dla mnie - gdyby w notce bieżącej (4.06.2011) nie występowały te epitety.Nie w tym tekście, bo rażą. W innym, nie raziłyby wcale. A ad rem. Wydaje mi się, że nadzieja umiera wraz z ostatnim jej nosicielem. Most nie jest więc dobrym wyjściem, choć perspektywa zrobienia ostatniego numeru ZUS (a raczej Im) - wielce pociągająca.
    Pozdrawiam.
  • @jwp
    Się nie poddaję. Walczymy do upadłego.
  • @orlandofurioso
    Gdyby dalej był socjalizm, mnie by już dawno nie było.
    Teraz jest niby lepiej, ale jakoś nie trafia do mnie, że diagnozę stawia się latami bo brakuje środków na badania (limity NFZ). W moim przypadku zabrało to 17 lat, kupę kasy ci przedwczesna utratę możliwości zarobkowania. Zresztą, gdybym nie ukończył przez sieć (internet) trzeciego fakultetu, tym razem z medycyny, nikt by właściwej diagnozy nie postawił, bo nikomu nie chciało się głęboko i długo zastanowić.Szczęśliwie postępuje to wolno, choć ostatnio przyspiesza. Epitety jednych rażą innych nie. Dla mnie to nie faktografia (choć fakty są takie jakie opisałem) ale, po trosze, literatura. Piszę żeby przeżyć i żyć choć z tego pisania nic poza tym, że tym pisaniem żyję, nie mam.

    Co do ostatniego.
    Jestem zbyt tchórzliwy. Nie dam rady. Niewielu by dało radę. Zresztą, mówią, że to grzech.

    Pozdrawiam
  • @jwp
    Tobie właśnie tego życzę.
  • @Milton Ha
    Nie po trosze. To jest literatura. Bynajmniej nie literaura faktu, choć na faktach. Dobrze mówią, że grzech, choć ja powiedziałbym, że dysponowanie cudzą (Boską) własnością.Wolność dano nam w życiu, wyjąwszy czas narodzin i śmierci. Kiedyś istniała instytucja samobójstwa honorowego. Wierzę, że Bóg wybacza, jeśli naprawdę jest to kwestia honoru. To nie w kategoriach tchórzostwa i odwagi, a raczej odpowiedzialności i wierności. Sobie, innym, ideałom, zasadom, przekonaniom...Bogu? ..............
    Pozdrawiam.
  • @orlandofurioso
    I tylko ta odpowiedzialność za innych najbardziej mi ciąży.
  • Dedykuję Ci Kasprowicza
    Jan Kasprowicz Akordy jesienne
    /fragment/

    Ziemio, droga rodzicielko!
    ukochałem zagon twój,
    Choć tak skąpym sypią ziarnem
    rzadkie kłosy twoich zbóż,

    Że głód wtargnął w nasze chaty,
    że w nich żółty zasiadł znój
    I wyblakłym patrzy okiem
    na stół pusty, w pustą kruż

    Nieraz skrada się pokusa:
    porzuć, mówi, ciężki bój
    Na tym łanie bezpłodności,
    do spoczynku głowę złóż,

    Choćby nawet tym spoczynkiem
    grób był cichy… Dłonie skuj,
    By nie rwały się do pługa!
    Obok sennych zaśnij dusz!

    Ziemio, matko najemników!
    Rodzisz plemię biednych sług,
    Których nędza twa upadla,
    przecież serce k'tobie lgnie,

    A źrenica trwożnie śledzi,
    czy nie idą lepsze dnie.
    Ziemio! ziemio! smutna ziemio!
    Snać opuścił cię sam Bóg,

    Lecz przeklęta myśl niech będzie,
    co by chciała szepnąć mnie,
    Abym zboczył choć na chwilę
    z twych żałości pełnych dróg!
  • @Rebeliantka
    Jak ulał.

    Dziękuję!
  • @Milton Ha
    I co z tego? To się nosi, a nie zmienia wraz z modą. Aż się zedrze, albo az nie będzie komu nosić. Tyle. Jak dla mnie, owo noszenie czy ponoszenie odpowiedzialności, to kwestia godności osobistej. Trudno o lepszy argument, prawda?
    Pozdrawiam.
  • @orlandofurioso
    Noszenie bywa nieznośne. Widocznie mało jestem "znośliwy"
  • @Milton Ha
    Jeśli nosiłeś przez 17 lat (a tak wynika z jednej z Twoich odpowiedzi) to jeszcze ponosisz. Nawet bez ochoty. A deklaracja "widocznie jestem mało 'żnośliwy'" brzmi w tym kontekście wprost kokieteryjnie ;-). Jestem cholernie zmęczony, a więc dobranoc. Jeśli wolno, chętnie tu wpadnę jutro?
  • @Czarny Borys
    Miałbym tu, dla równowagi, do wklejenia, fotkę z kolumną czołgów z 13 grudnia, ale nie wiem jak to zrobić aby była tu w komentarzu. Chyba już strasznie stary ze mnie informatyk.

    Pozdrawiam
  • @orlandofurioso
    Zapraszam kiedy ochota i czas pozwolą. Nie obiecuję, że napisze coś nowego. Zużyłem się dzisiaj w trójnasób.

    Pozdrawiam
  • @Milton Ha
    :-) ... :-) ... :-) czyli pełny zwrot zużytej energii.;-)! Over and out.
  • Miltonie
    To jest tekst, za który oddałbym życie! Wielki ukłon!
    I żeby tego nie przegadać dodam tylko jedno: chyba 04-06 tego roku GW wypuściła nr "z "czy "o", akurat, Ratko Mladić'u. Wstyd się przyznać, rąbnąłem tę stronę z gazety, sam nie kupuję... rąbnąłem z knajpy. Tamte lata to nie tylko Pekin, to zaraz potem Jugosławia, Sarajevo... syt. w Jugosławii była napięta już znacznie wcześniej. Dzisiaj Mladić mówi, że nic nie wie, nie widział, nie słyszał i "o co w ogóle kaman?" on bronił własnego kraju. Jakbyśmy nie znali tych słów.

    Najgorsze jest to, że i te truskawki już tak nie smakują i zdarza się, że i ogrodu już nie ma.

    Bardzo piękny tekst. Dziękuję Panu.
  • @autor
    Truskawki dobrze się je, trudniej sadzi o zbiera. Dobry tekst.
  • @Milton Ha
    Co do fotek w komentarzu: przetestowałem i jestem z siebie dumny i blady- jak mawiać miała w zwyczaju moja przyjaciółka z Sarajeva. Trzeba sobie "skołować" jakiś program do przesyłania zdjęć, ja używam picasa- tak mi doradzono swego czasu i tego się trzymam. Tam się reguły zmieniły- należy się zalogować itd- więc: polecam założyć kolejną skrzynkę- bo musi Pan mieć istniejący adres int.- potem zalogować się na stronę, wklepać zdjęcie a ... potem to już intuicja- to znaczy jest taka bramka, która pozwala na opublikowanie zdjęcia, samego zdjęcia a nie linku do niego, chociażby w komentarzu, sprawdziłem, działa, może się Pan przekonać zaglądając na zagadki MJS na młodym ekraniku :) Na pewno są prostsze metody... ja podałem wynik mojej pracy, czy też dróżkę, którą sprawdziłem dwa/trzy dni temu.
    Pozdrawiam
  • @Milton Ha
    Nie pamiętam, czy 4 czerwca 1989 roku jadłem truskawki. Pamiętam, że tego dnia wszedłem do kabiny razem z moją maleńką córką i zacząłem z jej pomocą kreślić. Gdy dwa lata później znów z nią poszedłem, pamiętała tamten 4 czerwca, bo zapytała: "Tato, znów będziemy wszystkich wykreślać?". Ale w 1992 nie wykreślało się już entuzjazmem jednego po drugim, bo nie było już listy krajowej, a i z entuzjazmem było coraz gorzej.

    PS Świetny tekst. Dziękuję.
  • @Anderson
    Aż sie poczułem lekko zażenowany. Dziękuję i pozdrawiam.

    PS
    Truskawki smakują zawsze tak samo cudownie. Trzeba tylko jeść je tak, jakby się jadło po raz ostatni.
  • @Anderson
    Musze popróbować.
    Thx.
  • @Czarny Borys
    A politycy powinni to sobie oglądać codziennie. Nie żeby rosnąc w dumę ale żeby sobie wyobrazić siebie, po tej drugiej stronie, jak słuszny gniew 4 milionów bezrobotnych i wykluczonych w tym 2 miliony młodych bez perspektyw uniesie swą "karząca rękę ludu" i strzeli władzę w pysk. Tego nie trzeba się uczyć.

    Pozdrawiam
  • @Mr.White
    Moi synowie maja już za sobą swoje pierwsze, podobno demokratyczne wybory. Jeden nawet głosował już dwukrotnie. I za każdym razem nie umiałem mu pomóc wskazując na kogo ma zagłosować. Wiem co wybrali w ostatnich wyborach i wiem, że dzisiaj ich wybór byłby raczej inny. Wtedy mieli nadzieję, że im młodym będzie lepiej. Teraz takiej nadziei już nie mają. Starszy od roku szuka pracy studiując zaocznie. Młodszy studiuje na dziennych i też już szuka a jak znajdzie, to będzie takie święto, że z miejsca przejdzie na zaoczne byle tylko prace utrzymać. Za 1500 złotych brutto. Jak będzie miał szczęście.

    Pozdrawiam
    Ps
    Za dobre słowo, dziękuję.
  • @Milton Ha
    Mimo wszystko dobrze jest się czasem uśmiechnąć.
    http://www.youtube.com/watch?v=kkiMU6epe5w
  • @Libra
    Przybora i Wasowski wyleczą wszystkie troski
    a już z Agnieszką Osiecką wyleczą nawet dziecko.

    Takk było kiedyś, szkoda, że teraz nie ma kabaretów i tekstów z taka klasą tylko dominuje chłam dla maluczkich i żart sytuacyjny lub bazujący na wulgaryzmach.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej